Przedszkola w pracy, czyli dzieci na wyciągnięcie ręki

Praca, Czytelnia

W dobie walki o każdego wartościowego pracobiorcę, przy najniższej od 26 lat stopie bezrobocia, trzeba włożyć coraz więcej wysiłku, by utrzymać w swoich szeregach atrakcyjny merytorycznie personel. Dlatego też większą wagę przywiązuje się do reagowania na ich potrzeby. Jednym ze skutków prozachodniego sposobu myślenia jest rosnące powodzenie przyzakładowych żłobków i przedszkoli.


Pracodawca skorzysta

Ministerstwo Finansów sprzyja rozwojowi ich idei. Od 1 stycznia 2016 roku pracodawcy mogą środki przeznaczane na tworzenie placówek opiekuńczo-wychowawczych zaliczać do kosztów uzyskania przychodów. Przy ich organizacji mają do dyspozycji limitowane stawki w liczbie 400 złotych miesięcznie na dziecko w żłobku oraz 200 złotych w przedszkolu. Ulga przysługuje rodzicom, opiekunom prawnym oraz rodzicom zastępczym.

Przyzakładowe przedszkola to pomysł na sprawienie, by rodzice uwolnili się od dylematu nad wyborem pomiędzy karierą zawodową, a dobrem swojego potomstwa. Rozwiązaniem tego problemu jest inwestycja pracodawcy w dostosowanie pomieszczeń w zakładach pracy pod potrzeby najmłodszych, a także zatrudnienie wykwalifikowanej kadry, która będzie sprawowała całościową opiekę nad dziećmi. Warunkiem jest oddzielenie tej strefy od miejsc, w których pracują ich rodzice, by nie koncentrować uwagi obu stron na sobie.

To rozwiązanie stwarza multum korzyści

Dla rodzica oczywistych i osiąganych niemalże każdego dnia, natomiast dla pracodawcy w dłuższej i szerszej perspektywie. Mądry pracodawca zdaje sobie sprawę, że wdzięczny z szeregu udogodnień rodzic rmoże stać się wiernym i lojalnym żołnierzem w jego armii, bez wahania gotowym do związania się długotrwałymi planami z firmą. To również dobry, nowoczesny marketing wokół swojego przedsiębiorstwa i zarazem kapitalna reklama, z której można czerpać liczne korzyści.

Dla rodzica sytuacja jest bardziej zero jedynkowa, czyli korzyści są namacalne od samego początku wdrożenia idei. W sytuacjach kryzysowych, kiedy rodzic będzie potrzebny, wystarczy poinformować go o tym, by już po paru chwilach mógł zjawić się o boku swojego malucha.  Tym samym zapewniony jest komfort bezpieczeństwa, który odczuwa zarówno rodzic, jak i dziecko.

To także pozbycie się kłopotu dojeżdżania do placówki wychowawczej. Rodzic odbywa tylko jedną podróż – do pracy, w której funkcjonuje również miejsce do opieki nad dzieckiem. To ściąga z nas spory bagaż stresu związany ze spóźnieniami czy profit w postaci kilku dodatkowych minut snu oraz szybszego powrotu do domu po pracy. Wspólne podróżowanie z potomkiem to nieoceniona wartość, ponieważ stwarza możliwość zbliżania się do siebie w tych momentach, kiedy dziecko spontanicznie opowiada o przeżyciach związanych ze swoim dniem. Tym samym więź między nimi splata się coraz mocniej.

Bliskość przedszkola stwarza doskonałą okazję do stałego uczestniczenia w uroczystościach ważnych dla naszego malucha. W końcu kariera zawodowa i mnogość zobowiązań w pracy nie zakłóca relacji z dzieckiem i dawania mu radości z samego faktu, że możemy być blisko w ekscytujących dla niego chwilach. Kiedy mówi wierszyk na Dzień Mamy, prezentuje długo ćwiczoną choreografię tańca czy przyrządza z opiekunkami ciasteczko dla swojego rodzica.

Problemy?

W kontrze do dużej ilości plusów funkcjonowania przyzakładowych przedszkoli, stoją problemy, które mogą zaistnieć, jeśli zawiedzie organizacja, a także dojrzałość emocjonalna rodziców. Bliskość dzieci może stać się pretekstem do rozkojarzenia uwagi, dekoncentracji czy nerwowego nasłuchiwania czy słychać płacz naszego malucha. Te czynniki mogą spowodować, że spadnie jakość naszej pracy, dlatego też pracodawca musi ustalić sztywne reguły funkcjonowania w przedsiębiorstwie i doprowadzić do sytuacji, by dla wszystkich były one oczywiste i do zaakceptowania. Rodzice muszą zrozumieć, że praca jest miejscem wykonywania swoich obowiązków i to z nich będą rozliczani, natomiast samo przedszkole jest tylko dodatkowym profitem, z którego mają możliwość skorzystać. Opiekunowie nie powinni mieć możliwości odwiedzania dzieci co kilka minut. Będzie to także źle wpływało na maluchów, ponieważ rozproszy ich uwagę, utrudni aklimatyzację, a także może powodować płacz za każdym razem, gdy rodzic będzie chciał wrócić do pracy.

Należy też rozważyć kwestię indywidualnego zaplanowania wakacji dla swoich dzieci. W placówkach miejskich takie przerwy są naturalne i wpisane w coroczny plan funkcjonowania. W wielu przedszkolach przyzakładowych dzieci uczęszczają do przedszkoli w takim samym systemie, jak rodzice do pracy. To sprawia, że teoretycznie mogą nie mieć wolnych dni lub dopiero wtedy, kiedy ich rodzice skorzystają z urlopu. Nie wolno jednak doprowadzić do takiej sytuacji – najmłodszym kategorycznie należy się czas odpoczynku tak samo długi, jak ich rówieśnikom.

 ...

Praca to zazwyczaj miejsce, w którym jesteśmy narażeni na presje, stres, buchające napięcie emocjonalne. Należy więc wypracować w sobie spokój, który spowoduje, że będziemy w stanie zakończyć swoje zadania, a następnie od razu, bez żadnej przerwy na uspokojenie się i naładowanie akumulatorów, przejść na tryb kochającego rodzica. Nie wolno dopuścić do sytuacji, aby nagromadzone emocje przerzucić na niewinne dziecko, dlatego też ważna jest umiejętności oddzielania nastrojów. Jeśli nie jest to dla ciebie problemem – przyzakładowe przedszkole to profit, z którego można czerpać pełnymi garściami.

Drukuj artykuł
Paweł Drąg

KS Service sp. z o.o., Szczecin

Publicysta z artykułami, które  wielokrotnie ukazywały się m.in. w „Przeglądzie”, „Angorze”, „Najwyższym Czasie!”, „Gazecie Wyborczej” oraz „Weszło!”, a także redaktor naczelny „Nowych 7 Dni Gryfina” i „Ekspresu Gryfińskiego”. Współautor książki „Portret Miasta 1945 – 2015 Gryfino”. Obecnie Specjalista ds. Publikacji w Agencji Pracy Tymczasowej KS Service, www.ksservice.pl

Newsletter

Wykorzystujemy pliki cookies.